Forum www.maratsafin.fora.pl  ~~ Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Różne ...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 51, 52, 53  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.maratsafin.fora.pl ~~ Strona Główna -> Wywiady i artykuły
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karolka
dziewczyna Marata



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 970
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: z brzucha mamy ;)

PostWysłany: Śro 17:53, 11 Lis 2009    Temat postu: Re: Różne ...


There's a reason we refer to artists as tortured, and Marat Safin is no exception.

Tennis is an aesthetic sport. Matthew McGough of The Boston Globe wrote: "Underlying the cries of 'en fuego!' or 'straight butta'...is another, calmer term that might be used to describe this and other great sports moments of the highest order: beautiful."

Safin’s game, at its best and even at its worst, is breathtaking. The efficient, crisply hit serve. The enormous wingspan. The exacting volleys. The look to the heavens as he berates himself in Russian, Spanish, or English. The primal scream evoked each time he double-faults. The body. Even his notorious racquet-breaking is raw, honest, and deeply compelling.

Roger Federer famously said that he wishes to play beautifully for the fans. Safin shares that quality with his friend. But, Federer also has the "do whatever it takes to win" mentality. Marat doesn't.

And, so, for Safin, the game, the set, and the match are not scored by points. They're scored by movements, much like brushstrokes on canvas. Every misstep, every errant splash of paint, throws a curve from which, often, he can’t recover.

Go back and watch the Charlie Rose interview in 2000 as Safin discusses his victory over Pete Sampras in Toronto: "I think he made me a present there, because he served a double fault on his match point, and he served double fault on my match point. So I can't tell that I beat him." Marat didn't feel he'd actually won because the very last point wasn't a winner.

Watch any match from the last ten years. Look at how frustrated he gets when he loses his serve. Then, by contrast, see how relatively calm he is after a win - a small glimmer of a smile, a little nod to the crowd.

You rarely see Safin pulling out a Chad Johnson touchdown dance or releasing the same kind of energy in victory as he does when he's mad. It's not about the outcome, after all. It's about perfectionism.

The reason, perhaps, is that Safin experienced the elusive "perfect match" once, too early. He was a 20-year-old ingénue with an improbable victory over Sampras in the 2000 U.S. Open. His career, though long, has arguably been downhill from there, as he tried despite injury to reach that level of greatness with every. single. backhand.

His most lethal opponent, more often than not, is only himself. For Safin, the competition itself is boring. “I am not a player,” he says. It's the honing of his craft, the chasing of aces, that's kept the man with a fear of flying hopping flights to Madrid, Melbourne, and Miami the last nine years.

This week, Safin will carry his rackets to Arthur Ashe Stadium for his last Grand Slam appearance. He will bid his final adieu to tennis fans at Bercy in November. Where, then, do we place the big Russian in the long line of tennis greats?

He will certainly be tapped for the Hall of Fame, but how will his game be stacked against the likes of Agassi, Ivanisevic, or Nadal? The answer isn't simple, just as judging an art contest is often futile.

Viewing tennis as a game, one competitor wins by virtue of points. Considering it as an art form, each athlete must be judged through a different set of lenses. Nadal may play in striking black and white and do it stunningly, but Safin performs in cross-processed color, entrancing in a very different way.

Like any storied artist, he is an enigma. So much of what makes Marat Safin legendary has little to do with his conduct on the court and everything to do with his personality outside it. He is at the same time larger than life and quietly private.

Friend Arnaud Casagrande once described him as the James Dean of tennis, while Marc Rosset has said before that Marat would immediately "sign up to be number one and at the same time unknown."

We should be careful not to, as is the norm in the sports world, focus only on his statistics. Forget the win-loss record. Forget the number of titles. Forget the number of Grand Slam semis he reached.

Think back, instead, to the excruciatingly beautiful and wicked down-the-line backhand, the deranged yell, and the shy smile. Recall the endearing, protective tone he used when discussing his parents and the more recent defense of his top-ranked sister.

Remember the thousands of autographs he signed with grace despite debilitating setbacks. Count the number of fans who bought tickets just to catch a glimpse of him practice or who stayed up to all hours to watch his matches halfway around the world on Internet feeds.

And then, there is the wit. Safin is press conference soundbite gold. From the side-splitting: "Never give up. Last year I was trying to give up but I couldn't." To the profound: "We live because of the dreams."

What other player has been caught reading during changeovers? What other sportsman takes time off during the season to climb Cho Oyu? What other athlete would keep his under-the-radar manager, turn down lucrative endorsements, and declare, "Why have more, when this is enough at the moment?"

Marat Safin wouldn't want to be immortalized as a god or a hero, titles his Safinettes will likely bestow. "I did my job, and I got a beautiful cup and a beautiful cheque," he says. "That's it. I didn't change the world."

When the goodbye comes this fall, let's remember him as an artist. In that sense, as Martina Navratilova said, "he is perfect."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolka
dziewczyna Marata



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 970
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: z brzucha mamy ;)

PostWysłany: Czw 21:44, 12 Lis 2009    Temat postu: Re: Różne ...

Paryż: Safin rozegrał ostatni mecz w karierze
PAP | 2009.11.11 18:15
Marat Safin rozegrał w środę ostatni mecz w karierze. Rosyjski tenisista przegrał 4:6, 7:5, 4:6 z Argentyńczykiem Juanem Martinem del Potro, rozstawionym z numerem piątym, w drugiej rundzie turnieju rangi ATP Masters 1000 na twardych kortach w paryskiej hali Bercy (z pulą nagród 2,75 mln euro).
Były lider rankingu ATP pożegnał się w dobrym stylu, sprawiając wiele kłopotów piątemu obecnie tenisiście świata i triumfatorowi tegorocznego US Open. Chwilami 29-letni Rosjanin grał tenis na najwyższym poziomie, dzięki któremu dwukrotnie triumfował w Wielkim Szlemie: w US Open w 2000 i Australian Open w 2005 roku.

Safin ma w dorobku 15 zwycięstw turniejowych, z czego trzy odniósł w hali Bercy w 2000, 2002 i 2004 roku. Jak stwierdził w jednym z wywiadów właśnie dlatego Paryż wybrał jako miejsce swojego rozstania z zawodowym tenisem. W tym sezonie, swoim pożegnalnym, najlepszy wynik uzyskał w tym miesiącu w Sankt Petersburgu, gdzie dotarł do półfinału.

- Dzisiaj schowałem swoje wszystkie wspomnienia, wszystkie moje zwycięstwa i porażki w małym pudełku. Te drzwi zostały już zamknięte, a mam nadzieję, że nowe otworzą się już wkrótce - powiedział Safin podczas krótkiej ceremonii po meczu. Wzięli w niej udział inny byli tenisiści m.in. Szwajcar Marc Rosset, Marokańczyk Younes El Aynaoui i Hiszpan Albert Costa.

- Bardzo miło mi, że widzę tu Younesa, Marca i Alberto. Wiele miłych chwil razem przeżyliśmy w Tourze, dlatego cieszę się, że mogę się pożegnać w takim towarzystwie - dodał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lena
Matka Kierownik



Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 1158
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z kątowni ... :)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:42, 13 Lis 2009    Temat postu:

Safin odchodzi, ale tenisowi zostawia siostrę

Obudzić się rano i nie musieć trenować - o tym do niedawna jeszcze marzył Marat Safin, który po dziewięciu latach od wejścia do światowej czołówki pożegnał się w środę ze światem zawodowego tenisa. Ma 29 lat, ale jak głosi hasło wytatuowane na jego prawej ręce, trzeba żyć szybko i ginąć młodo.

Jeszcze dwa dni przed ostatnim meczem zdążył wymierzyć pstryczek w nos Agassiego, stwierdzając, że odkrywający narkotykowe tajemnice Amerykanin powinien oddać wszystko, co wygrał. Safin ostatnio zwyciężał mniej, ale i tak był twarzą tenisa.

Przed trzema laty sięgnął z rodakami po drugi Puchar Davisa, a przed rokiem doszedł do półfinału Wimbledonu. Do elity elit, czołówki federero-nadalowo-dżokowiciowej nie wszedł. W ostatnim sezonie, kiedy było już wiadomo, że w listopadzie powie basta, posiłkował się w turniejach dzikimi kartami, a tych mu nikt nie mógł odmówić. Bo Safin znaczy widowisko.

600 złamanych rakiet

Sędzia kończy zwycięski mecz Safina z Okunem. Rosjanin siada na swoim krześle, będąc przekonanym, że gra będzie toczyła się dalej. To było w ubiegłym roku w rodzinnej Moskwie. Kariera Safina jest naznaczona mnóstwem sprzeczek z rozjemcami.

To skandalista, ulubieniec fanów i zmora sędziów. Podczas Roland Garros w 2001 roku opuścił spodenki w geście celebracji efektownie zdobytego punktu. Gdy natomiast trafiał w siatkę, składał się do płaczu. - Marat jest najlepiej zabawiającym publiczność zawodnikiem ostatniego 20-lecia - stwierdził Jim Courier.

Dlaczego złamał, jak sam przyznaje, 500-600 rakiet? - Bo były zbyt kruche - argumentuje, dodając, że na narzędziach swojej pracy wyżywali się też Alonso, Ivanisevic i Arazi.

Safinettes

Kim były blond piękności, które w czasie Australian Open 2004 były tak zainteresowane biegającym po korcie Safinem? - Jedna z nich szukała "ekstra doświadczeń" ( już ją lubie xDD ), a prawdopodobnie była znajomą Mirnyja - białoruskiego tenisisty, który załatwił jej wizę, żeby mogła chodzić na jego mecze. Ale niestety chodziła na moje, na dodatek razem z koleżankami - tak wyjaśnia znaną historię Marat. (a idź pan w ch*j xDDDDDD - uśmiałam sie Mr. Green )

Dla niektórych wzór mężczyzny o idealnych proporcjach, a do tego bogaty. Safin był i jest pożądanym obiektem seksualnym. - Kobiety są drogie, ale nie płacę im, żeby szły ze mną do łóżka. Najwyżej, żeby po wszystkim sobie wreszcie poszły - zwykł mawiać. (aha ...)

Paryż początkiem i końcem

We wtorek, dzień przed meczem z del Potro, po którym pożegnał się z zawodowym sportem, gościł w redakcji paryskiego dziennika L'Équipe, gdzie wspominał z archiwalnymi zdjęciami swoje najważniejsze turnieje.

Tarbes 1994, turniej "Małego Asa": - Przyjechałem z dwiema różnymi rakietami. Do gry tam zmusili mnie rodzice, którzy mieli problemy finansowe i chcieli przekonać do mnie sponsorów - mówi. To zmieniło jego życie. W tym samym roku wyjechał trenować do Walencji. Sześć lat potem zdobył tytuł wielkoszlemowy.

Roland Garros 1998: - Kiedy jesteś młody i nikt cię nie zna, łatwo jest grać dobrze - wspomina. Tamtej wiosny jako kwalifikant odprawił Agassiego i Kuertena, obrońcę tytułu. Od tego zaczęła się jego wielka kariera, którą zakończył także w Paryżu. - To coś pięknego odchodzić właśnie tu, gdzie to wszystko się zaczęło - mówił w Bercy do publiczności.

Widownię paryską pokochał od razu. - Tylko tutaj nigdy nie zadzwoni telefon komórkowy, ani nie błyśnie flesz. To publiczność koneserów tenisa, a nie piłki nożnej czy koszykówki - mówi. Półfinałową porażkę tam w 2002 roku z Ferrero określa jako wielki zawód. - Móc zmierzyć się z Costą w finale, to byłoby coś!

US Open 2000: - Nie czułem presji w finale z Samprasem. Pokonałem go wcześniej w Toronto. Ale jak on mógł ulec jakiemuś 20-letniemu Rosjaninowi? Ten mecz zmienił moje życie - mówi. 20 listopada został na dwa tygodnie liderem światowego rankingu.

Nie jestem Federerem

Paryska hala POPB kojarzy mu się z ważnymi zwycięstwami. Trzykrotnie triumfował w turnieju ATP, a w 2002 roku w związku z finałem Pucharu Davisa przeżył "jeden z najlepszych momentów w karierze". Rosjanie z Safinem, Kafielnikowem i Jużnym pokonali 3:2 Francuzów na ich terenie.

Na szczyt wspiął się Marat znów na początku sezonu 2005. Półfinał Australian Open z Federerem to jedno z najpiękniejszych widowisk tenisowych ostatnich lat. Trzy sezony wcześniej przegrał w Melbourne finał w Johanssonem: to chce wymazać z pamięci, tak samo jak półfinał z Kuertenem w Paryżu.

Czy mógł wygrać więcej? - Nie jestem Federerem - mówi. - On wykorzystuje cały talent, jaki dostał. Ja jestem inną osobą - tłumaczy. Obrusza się, gdy ktoś zarzuca mu niechęć do ciężkiej pracy. - Zapytajcie moich trenerów, oni powiedzą coś zupełnie innego - odpowiada. W swoim życiu nie zmieniłby niczego.

Wyzwania

Kończy karierę w tym samym czasie, ledwie dzień po Fabrice Santoro. - On ma żonę i córkę, a ja nie mam rodziny i myślę, że to najlepszy czas na zakończenie gry - porównuje się z Francuzem. - On występuje chyba od 1800 roku! - śmieje się.

Przed dwoma laty był znudzony tenisem i chciał wejść na Cho You (8201 m. n. p. m.), szóstą najwyższą górę świata. Jego znajomi, z którymi wybrał się do Nepalu, wyzwaniu podołali. On wycofał się po trzech dniach, choć myślał, że jako sportowiec będzie mu łatwiej. - Nie wziąłem żadnych tabletek. Jedyną rzeczą, która mogła mi pomóc, była whisky. Jeden łyk i ból głowy znika na dwie godziny - mówi.

Nie ukrywa, że wódka pozwoliła mu uspokoić się po finale US Open 2000, kiedy znalazł się w nieznanej sytuacji. - Byłem zbyt młody, nie miał kto mnie poprowadzić - wspomina. Ale wkrótce mógł zauważyć, że wyrasta mu na dorodną pannę siostra Dinara, która także zapragnęła odbijać piłkę rakietą.

Broni dziś małej siostry przed atakami wyszydzającymi ją jako (byłą już) liderkę rankingu WTA. Sam chce studiować prawo ( że jak ?? ), żeby sprawdzić się w biznesie. - Ale tylko podstawy - zastrzega. Zaczyna nowe życie.

* Marat Safin urodził się 27 stycznia 1980 roku. 1,93 m wzrostu; 88 kg wagi. Gra prawą ręką z oburęcznym bekhendem. Jest notowany na 65. miejscu w rankingu ATP, którego liderem był w listopadzie 2000 roku. Wygrał 15 turniejów (tak jak Fibak), w tym dwa wielkoszlemowe (US Open 2000, Australian Open 2005) oraz pięć serii mistrzowskiej (Toronto 2000; Paryż-Bercy 2000, 2002, 2004 i Madryt 2004). W 2002 i 2006 roku zdobył Puchar Davisa. Rozegrał 689 meczów (bilans 422-267).


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lena dnia Pią 21:46, 13 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
...que sin Ti la vida se me va...?



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 915
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:11, 13 Lis 2009    Temat postu:

Że "wzór mężczyzny o idealnych proporcjach Twisted Evil i pożądany obiekt seksualny Embarassed, to się zgadzam w całej rozciągłości!!! Ale że PŁACI kobietom za WYJŚCIE z łóżka, to pic na wodę. ŻADEN facet nie wygoni babki z łóżka!!!

A co do studiowania PRAWA - ma to PO MNIE! Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolka
dziewczyna Marata



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 970
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: z brzucha mamy ;)

PostWysłany: Sob 0:45, 14 Lis 2009    Temat postu:

Świetny artykuł Wink
dzięki Lena


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
s.
I'm traffic cop...



Dołączył: 03 Gru 2007
Posty: 661
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: p-ce.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:00, 19 Lis 2009    Temat postu:

DFF: Why do you choose to retire in China Open? (Actually a large number people in China, even some journalists, thought Marat was to retire in China Open “thanks to” the joint effort of the organizers and Chinese media.)

MS: Not exactly, it’ll just be a ceremony, I still have a few tournaments to play, I’ll retire at the end of the year.

DFF: Do you consider yourself a fighter? If you feel like losing a match, have you thought of giving up?

MS: I used to be, and I’m still fighting for victories. I won’t give up until the last moment. However, many times things just don’t go the way as I want them to.

MS: You used to be an athlete, so do you think winning is the most important thing in competition?

DFF: The goal of taking part in a competition is to win. Of course, I won’t feel too sad to lose if I have tried my best. Failures help me to have the power to defeat the opponents.

DFF: If it weren’t your mother, what will you probably be doing?

MS: Thank God she pushed me to play tennis so that I become who I am today, although I preferred football and hockey. But it’s hard to say what I’ll do if I didn’t play tennis.

DFF: You were sent to Spain to learn tennis at the age of 13, what was the life like, all by yourself? What has the country changed you?

MS: Actually it was 14. Though all alone in a foreign country, those days helped me to become who I am. Spain is a great country, people there are enthusiastic and easy going, so I can focus on tennis and did not get distracted. I got the enthusiastic and casual side of me from the people there.

DFF: Winter is long and cold in Russia. Such severe weather toughens one’s character, are you?

MS: It’s cold and vast, so sometimes it’s rather difficult to focus. Tough? Maybe.

MS: How about your 13?

DFF: I trained in the regional team of Guangdong Province then, I could only go home once a year.

DFF: I was a rhythmic gymnas player, do you like rhythmic gymnas?

MS: It seems nice, but I haven’t watched much. It’s popular in Russia, but China is even better in competence.

DFF: You become an icon in tennis because of your look, your achievements and special character, who do you think will be the next one?

MS: It’s hard to say, there’re various definitions of “Icon”. Since I am special, the next one will be special, too.

DFF: You’re known for rackets-breaking, can you remember how many you have broken?

MS: Not really, too many.

DFF: You had a lot of girlfriends, so I can say you are an experienced man regarding woman?

MS: (Laughter) I’m a man, of course I like woman.

DFF: What’s your favorite type of woman?

MS: Beautiful faces can’t last forever, women are beautiful only when they are special.

MS: what are the qualities you value most in men?

DFF: Tolerance, confidence and dignity.

MS: What’s your standard of man?

DFF: It’s too high to reach.

DFF: It’s said that you have been invited to the party of Playboy, twice. Have they told you why?

MS: Actually only once.

DFF: Some people said you went twice.

MS: That’s bullshit.

DFF: Have they told you why?

MS: Nothing special, I was in LA at that time, so a friend of mine invited me.

DFF: There’re many cover girls in bikinis in the party, what do you feel at the moment you
opened the door?

MS: Well, it was nice, it was a rare experience, very impressive.

DFF: A lot of women are attracted to you, but sometimes women bring troubles, how do you deal?

MS:I never thought women would bring troubles, it depends on how you treat them. I respect women.

MS: Sometimes men bring troubles, too

DFF: When two people love each other, troubles would be nothing.

DFF:Do you like taking risks?

MS: Depends on whether worth it.

MS: How about you?

DFF:I don’t like risks. I don’t like to take chances or to take advantages, just let it be.

DFF: Is life and love an adventure for you?

MS: It’s more of a gift, not adventure, but pleasure.

DFF: How do you enjoy yourself?

MS: I have many plans. After retirement, I’ll travel around the world. Though it’s impossible to enjoy freedom, I have to practice and do other things, I try my best to find the joy in life, the more important thing is to live the moment.

z chińskiego pisemka ktorego zdjecia są w galerii;-)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolka
dziewczyna Marata



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 970
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: z brzucha mamy ;)

PostWysłany: Czw 18:58, 19 Lis 2009    Temat postu:

fajny artykuł Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
s.
I'm traffic cop...



Dołączył: 03 Gru 2007
Posty: 661
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: p-ce.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:01, 19 Lis 2009    Temat postu:

odpowiedz na Pytanie o imprezke u playboya najlepsza xD

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
...que sin Ti la vida se me va...?



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 915
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:18, 19 Lis 2009    Temat postu:

taaa... a mnie się spodobało to o szacunku dla kobiet i że są piękne tylko wtedy, gdy są wyjątkowe... ładnie powiedziane, Miś. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolka
dziewczyna Marata



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 970
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: z brzucha mamy ;)

PostWysłany: Pią 21:32, 20 Lis 2009    Temat postu:

znalezione na stronie eurosportu Wink

After famous Semifinal at AO 2005, where Marat & Federer showed produced one of the best tennis matches in tennis history, there was a legend going around in Russia. If someone did not hear it, here it is:

Once upon a time, tennis God decided to give out talents. He posted an ad on Internet & started waiting. Knock on a door – Andy Roddick. “Well, you came first, so I’ll give you the first thing that every player does – serve. You will have the best serve in a world. Next was Lleyton Hewitt, so energized. “You are a fireball, -said God. – Be like that on court. I am giving you speed & movement that none of your opponents have.” Then came David Nalbandian. “Wow, you are so big (chunky)!” – thought God & gave David powerful shot from baseline.
So, tennis players came and gone, some getting tolerance, some net play, some intellect, etc.
Finally, someone carefully knocked on door – Roger Federer. “You are a bit late; I already gave out everything..” – said God. Ok, let’s see. I have a bit of serve left, a bit of speed, and intellect was probably so heavy that other players dropped almost all they carried. So, take a bit of everything & see. If you can combine all that and develop – you’ll be the best, if not – such a fate.” Roger nodded thankfully and left.

It was already late evening, and God was preparing to leave. He gathered his things, turned off the lights, and was on his way to the door, as the door was open with a big kick…”Who is that?! – yelled God.” “It’s me, Marat!” – said cheerful Safin that just came back from a Birthday Party of one of his friends. “Ok, sorry, but I’m already leaving”, - said God. “Wait, don’t be angry! Yes, I’m late, it happens – was trying to convince Marat, bumping into tables & chairs. “Let me tell you a fresh joke!” Safin convinced God, and they told each other jokes & tales until morning. Finally, God realized what time it was: “So, what am I supposed to do with you?” “I don’t know, you decide..” – said Marat. God looked at him and smiled. “Oh, I like you, fellow. Tell me, do you like tennis?” – “Sometimes - no, sometimes – yes”, - answered Safin.
God said: “When – you don't like it, you will be like you came here yesterday. When you like it - you will be me.”


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
...que sin Ti la vida se me va...?



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 915
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:08, 21 Lis 2009    Temat postu:

Słyszałam to w nieco krótszej wersji... ale ta jest zdecydowanie lepsza!!! Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolka
dziewczyna Marata



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 970
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: z brzucha mamy ;)

PostWysłany: Śro 20:08, 23 Gru 2009    Temat postu:

Z sports.espn.go.com/sport
Originally Published: December 21, 2009
"Serena, Safin never at a loss for words"

ATP Quotable Player of the Year: Marat Safin

After his last career match:
"Now I have no schedule, no practices, nothing. I belong to myself."

On his post-tennis plans:
"I'm different than another person who wants to lay back and do nothing for rest of the life and talk nonsense on ESPN, talk about my match against Sampras. I will not do that."

On whether he'll write an Andre Agassi-type memoir:
"I'm not writing a book, no chance. All my memories, all my secrets will stay with me."

On criticism of his sister Dinara Safina's No. 1 ranking:
"A lot of people, they giving her trouble, 'OK, she's No. 1 in the world but she never won a Grand Slam.' I'm really proud that she's holding up herself even though somebody can be really rough on her. She's there. I hope she can be No. 1 for a long time so she can prove to everybody that they can go f--- themselves."

On the prospect of coaching his sister:
"Oh, you want me to hang myself?"

On the repetitiveness of his farewell tour:
"It's too many questions about what I'm going to do, why I'm retiring, and this and that. So I answer the same question, I don't know, a thousand times. Just go on Google and you have the same answer."

On tennis really not being so bad:
"It happened, so miracles really happens. I won the lottery. … It's amazing. It's really amazing. I really can't describe it. It has no logic -- just everything fit perfectly together, and here I am. I'm really pleased the way the life treat me, it was pretty nice treatment. Tennis was really very nice to me."

On sports in general:
"I don't like any sports. For example, I would not play soccer. I would not play hockey. Basketball I hate. I never watch any sports on TV. It's amazing, and I'm a tennis player. … It's a miracle, huh?"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
...que sin Ti la vida se me va...?



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 915
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:12, 23 Gru 2009    Temat postu:

Niedźwiedź, życia byś ze mną nie miał, skoro sportu w TV nie oglądasz, bo ja oglądam jak leci... Very Happy
no chyba że miałabym coś ciekawszego do oglądania... Twisted Evil


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karolka
dziewczyna Marata



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 970
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: z brzucha mamy ;)

PostWysłany: Pon 11:42, 28 Gru 2009    Temat postu:

"Tursunov against Safin in the kitchen ...
08/16/2009

Today's culinary journey - unusual. At this time we decided not to talk about the next favorite dish tennis stars, but to call his own. On their culinary habits, about how food affects the game, and many other tennis players of Russia's popular talk: favorite Runet Dmitry Tursunov and two-time winner of the tournament "Grand Slam" Marat Safin.

- Do you cook?

Tursunov: If you are very hungry, and too lazy to go to a restaurant, I can make a sandwich or cook an omelet. But to really cook rare. Because during the preparation of some dishes, I'll eat some of his ingredients before they reach the frying pan or saucepan. And I need something burnt ... In general, a good cook out of me are still pending.
Safin: During a long stay away from home and constant trips I learned to cook, but it is not love. So that I can cook meat, fish and even to cook soup in haste.

- Do you have a favorite dish?

Tursunov: I love pancakes, especially if they are with cherry jam. Generally I do not have a dish that would not have liked. I eat everything. Although - no: everything except the sour cream. She somehow I do not like it since childhood!
Safin: I have tried so many things in my life, but never found a dish, which could go crazy. As a child, liked my mother's dumplings and borscht, perhaps, because I rarely ate them.

- In Russia in recent years, many are attracted foreign cuisine, especially Japanese. And what are your passions?

Tursunov: I love all the kitchen - and the Japanese, and Chinese, and Italian, and Arabic. But not singling out for himself or one of them. I would never have a day for 40 'roll, as do some of my colleagues on the Tur.
Safin: I like Dmitry, animal is omnivorous and can eat any dish, whether it is sashimi, pizza, or Peking duck. But not a fan of this!

- What do you usually eat during the day, if the evening to match?

Tursunov: abroad need to be alert, there is always a risk to poison some culinary delights. Therefore, for a cordon never experimenting. Beru is usually pasta or pasta. They can not be poisoned and very poorly on them, too, will not. Before the match I drink a little soda water: sugar in it excites and drives away lethargy, acts as a stimulant.
Safin: In most cities, where the tournaments are held, eating mostly fast-fudovskogo type. Therefore, in these days prefer well-done meat with vegetables.

- When there is no match, that you usually order?


Tursunov: I love seafood. Especially like fried Octopussy. But they are not often found outside of Japan. That is itself Octopussy is, but very small. And I love big, when the large cut the tentacles, and immediately throw the pieces on the grill. Recently Igor Andreev in Moscow found the restaurant, where well grilled. But the institution was too much pathos for Japanese cuisine - I was not allowed to go there, because I came in running shoes!
Safin: Usually meat. But the choice of meat depends on the mood at the moment.

- And what you do not like to eat?

Tursunov: About the cream I already said. Other taboos yet.
Safin: I hate oysters. I hate octopus, I can not understand that some of these creatures are. I do not like mushrooms, eat them all the same, that feed on pests.

- Through your career you ever used a diet?

Tursunov: With our travel schedules is virtually impossible. Constantly move, eat in different restaurants, you meet a variety of temptations, and very difficult to adhere to one model of power. But there are limits within which any reasonable person should be. For example, any athlete ever in the thought would never eat before a match three kilograms of ice cream from it twenty minutes to die.
Safin: Each person has its own constitution. For example, I never fat, and therefore not interested in dieting. Of course, sometimes because of stress dialed a few pounds, but then easily get rid of them. However, I also have their limitations: I do not eat ice cream and do not drink pop.

- Does the number of your taboo chocolate?


Tursunov: In chocolate there is a considerable advantage in terms of replenishment of calories, as well as stress and depression. For example, I regularly consume chocolate without any health effects. I eat it regularly in small amounts. The main thing - to be able to stop in time!
Safin: I take sweets, including chocolate and, quite calmly. General, do not eat them!

- How are you doing with juices? Whether to your day with freshly squeezed orange juice, as do all the Hollywood stars?


Tursunov: I love juices, but not fresh orange. Perhaps, he is very helpful, but my body it acts as a drug. To quickly get used to it and want more and more. In a word, hooked. Probably because there are a lot of sugar, even natural, not chemical.
Safin: I like the juice from the apple only. But most of all I love cranberry juice and, of course, kvass. It is a pity that they can only drink in Russia.

- In conclusion, our cross "interrogation": Who, in your opinion, the best cooks - men or women?


Tursunov: If you take cooking way to fill the stomach - it is a woman out of competition, to treat cooking as an art - here the palm belongs to men.
Safin: Sure, man. It is an undeniable fact! We cook better than women, that they would not have argued. And this is a great shame for all women!"

Natalia Chetverikov
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
...que sin Ti la vida se me va...?



Dołączył: 08 Lis 2007
Posty: 915
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:04, 28 Gru 2009    Temat postu:

No nie dość, że przystojni i bogaci, to jeszcze gotować potrafią... przynajmniej troszkę. Very Happy

Ale gusta, panowie, mamy inne, niestety... może tylko co do słodkości się zgodzę, że fioła nie mam i mogę żyć bez czekolady... Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.maratsafin.fora.pl ~~ Strona Główna -> Wywiady i artykuły Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 51, 52, 53  Następny
Strona 2 z 53

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin